Zmiana OFE

Rusza emerytalna karuzela transferowa. Akwizytorzy OFE zarzucają sieci na przyszłych emerytów. Wszystko po to, żeby zainkasować jak najwyższe prowizje

Cztery razy do roku akwizytorzy otwartych funduszy emerytalnych wyruszają na łowy. Cel jest jeden: przekonać jak największą liczbę osób do zmiany funduszu. Czasu mają niewiele, bo fundusze możemy zmienić tylko do 25 stycznia. Stawką jest prowizja nawet 700 zł za złowionego emeryta. Do tego dochodzi jeszcze procent od wysokości kapitału, jaki zgromadził na swoim koncie. Tym sposobem do kieszeni akwizytora może wpaść dodatkowy tysiąc złotych.

Sęk w tym, że akwizytorzy, aby zarobić, nabijają przyszłych emerytów w butelkę. Z wyliczeń „Gazety” wynika, że co druga osoba zmieniająca swój OFE w ostatnich dwóch latach przepisała się za ich namową do gorszego. To przeszło 400 tys. osób!

Jeszcze gorzej wygląda to, jeśli weźmiemy pod uwagę tylko najczęściej wybierane fundusze: ING, AXA i CU. Z naszej analizy biorącej pod uwagę roczną, dwuletnią i trzyletnią stopę zwrotu wynika, że dwie trzecie osób trafiły do nich z funduszy, które osiągały dotychczas lepsze wyniki inwestycyjne. Nawet jeśli uwzględnimy dodatkowo stopy zwrotu od początku działalności, które nie pokazują dzisiejszej kondycji funduszu, wskaźnik ten wynosi nadal 50 proc.

– Jestem przerażona tym, że ludzie przyjmują za dobrą monetę to, co mówią agenci – mówi Anna Bańkowska, była prezes ZUS, dzisiaj posłanka Lewicy. Jej zdaniem nikt już nie kontroluje akwizytorów pracujących dla OFE, a Polacy nie są przygotowani do tego, żeby sprawdzać informacje przez nich przekazywane. – Jak najszybciej powinna się tym zająć Komisja Nadzoru Finansowego – dodaje.

Fundusze emerytalne udają, że nie widzą problemu. – Dla nas istotne jest to, żeby zrealizować strategię, która zakłada, że do 2012 r. mamy mieć milion klientów – mówi Beata Wójcik, rzecznik AXA.

Wtóruje jej wiceprezes funduszu Commercial Union Zygmunt Kostkiewicz: – To nie my zaczęliśmy tę wojnę – zapewnia. Jego zdaniem do 2006 r. trwała niepisana umowa między największymi OFE, że nie podkradają sobie nawzajem klientów. – Przed dwoma laty ING złamał ten pakt, zapowiadając, że chce być numerem jeden wśród OFE – tłumaczy Kostkiewicz.

Beata Zduńczyk-Skup, rzecznik ING, mówi: – Nie prowadzimy żadnej wojny. Rzeczywiście nasza strategia zakłada bycie liderem na rynku emerytalnym, jednak jesteśmy przeciwni jakimkolwiek nieetycznym zachowaniom mającym na celu pozyskiwanie klientów.

– A my tylko bronimy się przed utratą pozycji lidera – odpowiada Kostkiewicz. Zaznacza, że jego fundusz nie będzie tego robił za wszelką cenę.

Co innego mówią agenci pracujący dla CU. W ostatnim, listopadowym okienku transferowym cel mieli jeden: każdy agent miał wyciągnąć z innego OFE przynajmniej 13 osób. Jeśli normy nie wyrobił, groziła mu kara finansowa nawet do tysiąca złotych. Najgorsi agenci, czyli ci, którzy nie zdobyli przynajmniej pięciu nowych klientów dla CU, trafiali na tzw. listę wstydu. Za to najlepsi mogli liczyć na wycieczki do Wiednia lub wakacje na Majorce. – Nagradzamy agentów za dobrą pracę, ale nie było jeszcze przypadku nałożenia na nikogo kary – zapewnia Kostkiewicz.

Podobnych metod używają też inne fundusze. – Za niewyrobienie normy tracimy prawo do stałej pensji, którą dostajemy oprócz prowizji – mówi nam agent pracujący dla ING. Przyznaje, że bez niej w słabszym miesiącu trudno jest mu się utrzymać. – Motywacja do pracy jest więc duża – dodaje.

Zdobywać nowych klientów agentom CU i ING jest coraz trudniej. Powód? Słabsze wyniki inwestycyjne obu funduszy. Niedawni liderzy wszystkich rankingów OFE w ostatnich zestawieniach pospadali na dalsze pozycje. Na przykład w najnowszym rankingu „Gazety” ING spadł z pierwszej pozycji na trzecią, a CU z drugiej aż na dziesiątą.

Nie przeszkadza to ING chwalić się w telewizyjnych reklamach najlepszymi wynikami inwestycyjnymi wśród funduszy emerytalnych. – Według nadzoru finansowego mamy najlepszą stopę zwrotu od początku działalności – zapewnia Zduńczyk-Skup, rzecznik ING. Tyle że zestawienie KNF nie uwzględnia wszystkich opłat i prowizji pobieranych przez fundusze. Jeśli wziąć je pod uwagę, ING spada już na trzecią pozycję. Wyprzedza go Generali i Pekao.

Co na to inne fundusze? – Reklama ING mi się podoba, ale jedynie dlatego, że tak jak Marek Kondrat lubię dobre wino – ironizuje Paweł Wróbel, rzecznik funduszu Generali. Zwraca uwagę na to, że żadne z najnowszych rankingów OFE nie potwierdzają tego, że ING jest najlepszy. – Może jest jednym z najlepszych, ale od najlepszych warto też wymagać więcej – dodaje.

Zaniepokojona rosnącą liczbą osób zmieniających OFE jest Komisja Nadzoru Finansowego. Wiceprzewodniczący Komisji prof. Lesław Gajek przekonuje, że na całym świecie odchodzi się od systemów z akwizytorami. – W Polsce akwizytorzy, aby się utrzymać, próbują przejmować członków z innych OFE i dochodzi przy tym do nieprawidłowości – twierdzi Gajek.

Dlatego KNF chce zastąpić armię akwizytorów scentralizowaną rejestracją do OFE. – Zaproponowaliśmy, żeby rejestracja do funduszy emerytalnych odbywała się przez internet – mówi Łukasz Dajnowicz, rzecznik KNF. Taki pomysł rozważa też Ministerstwo Pracy, które w grudniu rozpoczęło prace nad zmianami w OFE. Pierwszych decyzji nie należy się spodziewać wcześniej niż wiosną. Takie zmiany wymagałyby jednak zmiany ustawy o funduszach emerytalnych.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Liczba komentarzy: 1 do "Zmiana OFE"

  1. gość pisze:

    jestem przedstawicielem OFE. Z całym szacunkiem ale jaki fundusz płaci takie pieniądze? To bzdura wyssana z palca. Nikt nie płaci takich pieniędzy!!!!!!!!!!! Skąd autor ma takie informacje? Piszcie prawdę bo przedstawiciel nie tylko zajmuje się ofe ale jest także sprzedawcą produktów ubezpieczeniowych. Praca jest ciężka do klienta trafia się czasami cztery razy!!!!!!!

Emerytury nie są Ci obce? Dodaj komentarz!