Sąd Najwyższy oddalił kasację w sprawie OFE

Sąd Najwyższy oddalił kasację 32-letniego Warszawiaka Adama Mielczarka, który w sądach domagał się jasnej odpowiedzi, czy państwo może zmuszać obywateli do odkładania pieniędzy w otwartych funduszach emerytalnych. Wyrok sądu oznacza, że nie będzie można wycofać pieniędzy gromadzonych przez Fundusze Emerytalne.

Mielczarek od dziewięciu lat, wbrew prawu, nie zapisał się do żadnego funduszu emerytalnego.

W kasacji do SN powód – wnosząc o uchylenie tamtych wyroków – podkreślał m.in., że Konstytucja przewiduje poszanowanie własności prywatnej, a taki charakter ma – według Mielczarka – składka OFE.

Oddalając kasację, SN uznał, że jej założenia są błędne. W ustnym uzasadnieniu decyzji sędzia SN Małgorzata Wrębiakowska-Marzec podkreśliła, że powód pomija, iż Konstytucja mówi także, że zakres i formy ubezpieczenia społecznego określa ustawa.

Sędzia mówiła, że ustawodawca w 1998 r. wybrał właśnie taki, a nie inny model ubezpieczeń, a państwo ma konstytucyjny obowiązek zapewnienia środków na zabezpieczenie społeczne każdego obywatela. „Obowiązek odprowadzania składek nie wynika z woli ubezpieczonego, ale z przepisów ustawy” – dodała. Za niezasadne uznała powoływanie się na normy konstytucyjne o ochronie własności prywatnej, bo podlega ona ograniczeniom.

„Składka odprowadzana do na OFE jest częścią składki na ubezpieczenie emerytalne, potrącanej i przekazywanej do ZUS” – podkreśliła sędzia Wrębiakowska-Marzec. Dodała, że składka ta ma charakter publiczno-prawny, zaś świadczenie z II filaru jest gwarantowane przez państwo.

„W praktyce będzie dochodzić do sytuacji, kiedy pewne osoby będą żyły dłużej niż środki zgromadzone na ich kontach, przewidywane na określoną długość życia; w takim przypadku oczywiście ich świadczenia będą musiały być finansowane ze składek innych osób. W tej sytuacji należy uznać, że ta składka nie jest prywatną własnością ubezpieczonego” – powiedziała sędzia Wrębiakowska- Marzec.

Mielczarek nie krył rozczarowania po decyzji SN, któremu – według niego – „trochę zabrakło odwagi”. Powtórzył, że składka na OFE to prywatne pieniądze, bo „pieniądze jakie mamy w bankach też są gwarantowane przez państwo, a nikt nie mówi, że są to środki publiczne”. Zapewnił, że nie zapisze się do OFE. Dodał, że jego składki odprowadzane przez ZUS leżą tam na jakimś subkoncie i czekają na przelanie do OFE. „A że się nie zapisuję, to czekają i tyle” – dodał.

Na kontach OFE leży już ponad 130 mld zł! Co miesiąc ZUS przelewa tam w imieniu 13 mln Polaków 7,3 proc. ich pensji. Wygrana Mielczarka pozwoliłaby innym domagać się zwrotu pieniędzy z funduszy. Mogliby zrobić z nimi, co chcą: wpłacić na lokatę, wykupić polisę czy wyjechać na słoneczne wakacje. Ale tak się nie stanie.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Emerytury nie są Ci obce? Dodaj komentarz!