Reforma ze znieczuleniem

Jeśli jakaś grupa zawodowa ma stracić wcześniejsze emerytury, to powinna dostać coś w zamian. Jeśli rolnicy mają płacić wyższe składki na KRUS, w zamian powinni dostać program modernizacji wsi – mówi doradca premiera Donalda Tuska ds. polityki społecznej

Dominika Wielowieyska: PiS zostawił wam w spadku bardzo trudny problem: wcześniejsze emerytury. Z listy zawodów, które mają do nich prawo, trzeba skreślić sporo pozycji. Najtrudniejsza decyzja dotyczy nauczycieli.

Michał Boni: Będę doradzał rządowi, by przyjąć następującą strategię: negocjować pakiet zmian tak, by dana grupa zawodowa coś zyskiwała w zamian za rezygnację z wcześniejszych emerytur. Musimy odchodzić od tych emerytur, gdyż mamy bardzo małą liczbę osób aktywnych zawodowo. To bardzo zły symptom.

A co z ustawą górniczą, która daje niewspółmiernie duże przywileje tej grupie zawodowej?

– Najpierw trzeba uregulować sprawę wcześniejszych emerytur. Potem być może ktoś wyśle ustawę górniczą ponownie do Trybunału Konstytucyjnego. Sędziowie będą musieli odpowiedzieć na pytanie, czy górnicy mają prawo do tak uprzywilejowanej pozycji w porównaniu z innymi zawodami. Ale nic w tej sprawie nie jest jeszcze przesądzone.

Wygląda na to, że nie odważycie się narazić jakiekolwiek grupie. Szef klubu PO Zbigniew Chlebowski już powiedział, że górnicy będą mieli swoją ustawę, nauczyciele swoje pomostówki.

– To jest nadinterpretacja wypowiedzi Chlebowskiego. Negocjacje jeszcze się nie zaczęły, nie zapadły żadne decyzje!

Sejm zeszłej kadencji zmienił waloryzację rent i emerytur. Wcześniej waloryzacja następowała co dwa-trzy lata w zależności od stopy inflacji. Teraz emerytury i renty mają wzrastać co roku o 20 proc. wzrostu przeciętnego wynagrodzenia. Czy możliwy jest odwrót od tych rozwiązań?

– Raczej nie. Choć jeśli się okaże, że podwyżki tych świadczeń są minimalne, natomiast koszty przeprowadzenia waloryzacji od strony organizacyjnej są wysokie, to być może reguły znów zostaną zmienione. Ale nie sądzę, by nastąpiło to szybko.

Czy składki na ZUS będą maleć?

– Jestem za tym, aby malały, ale już mieliśmy znaczącą obniżkę, i dopóki nie zrobimy perspektywicznego bilansu w ZUS, nie zobaczymy, jak dziś wygląda struktura wydatków i jak będzie wyglądała w przyszłości, to żadne decyzje nie powinny zapaść. To wymaga współpracy ministra pracy i ministra finansów.

Czy należy zrównać wiek emerytalny kobiet i mężczyzn?

– Tak, ale sam proces zrównywania trzeba rozłożyć na lata i stopniowo wydłużać czas pracy kobiet. Warto wrócić do programu Jerzego Hausnera, który taki harmonogram zmian już przygotował. Ale to tylko sugestia eksperta.

Czy coś się zmieni w sposobie obliczania wysokości emerytur? Projekt PiS zakładał, że kobiety będą otrzymywać niższe emerytury, bo statystycznie żyją dłużej, więc dłużej biorą świadczenia.

– Jestem za tym, aby przyjmować tę samą średnią długość życia i nie różnicować emerytur w zależności od płci. Ale niezbędnym warunkiem pozostania przy tej zasadzie jest wspomniane już stopniowe zrównywanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn.

Trudno zmniejszyć deficyt budżetowy bez cięć w wydatkach socjalnych. Czy nowy rząd zdecyduje się na takie bolesne cięcia?

– Polityka społeczna powinna wspierać rozwój gospodarczy i społeczny kraju. Musi być inwestycją w kapitał ludzki, zaradność i poprawę warunków życia. Zmiana roli polityki społecznej i jej reorientacja w tym kierunku są znacznie większymi reformami niż to, co zwykle uważa się za reformę w tym obszarze, czyli racjonalizację wydatków.

Ważny jest kontrakt socjalny – pomoc pod pewnymi warunkami. Jeśli kobieta w ciąży ma otrzymywać zasiłek, to, owszem, dostanie go, ale pod warunkiem, że będzie chodzić na okresowe wizyty u lekarza. Jeśli matka ma otrzymywać zasiłek na dzieci, to musi wykazać się tym, że dzieci są szczepione zgodnie z obowiązkowym harmonogramem.

Pole manewru w przypadku wydatków socjalnych jest bardzo wąskie. Odebranie pieniędzy grupom, które zazwyczaj są w nie najlepszej sytuacji materialnej, jest bardziej niż trudne. Możemy jednak dokonać racjonalizacji tych wydatków. Przeanalizować ich strukturę i jeszcze raz zastanowić się, które z nich nie trafiają do osób najbardziej potrzebujących.

Jesteśmy liderem w wypłacaniu rent zdrowotnych. Z nieznanych przyczyn inwalidów jest u nas dużo więcej niż w innych krajach. To rodzi podejrzenie, że część z tych świadczeń jest wyłudzana.

– W porównaniu z 1997 r. i tak nastąpiła spora poprawa. Wtedy mieliśmy aż 280 tys. rencistów, dziś jest ich 70-80 tys., więc weryfikacja rent przyniosła rezultaty. Ponadto wprowadzono renty okresowe, by sprawdzać, czy rencista rzeczywiście nadal nie jest zdolny do pracy.

Dziś trzeba postawić na rehabilitację rencistów, by skorzystali z oferty poprawy zdrowia. I trzeba mobilizować ich do szukania nowego zajęcia, które mogą wykonywać. Ale w ten system pomocy trzeba zainwestować.

Boję się, że rencistom nie będzie się chciało podejmować tego wysiłku. Że będą odrzucać kolejne oferty zaproponowane przez urząd pracy.

– Owszem, prawdopodobnie tak to będzie wyglądać, ale trzeba ich przekonywać, że rehabilitacja i nowe zajęcie to szansa na lepsze dochody.

Podobnie trzeba zmienić reguły dotyczące rejestrowania bezrobotnych. Dziś, jeśli ktoś uporczywie odmawia podjęcia pracy, to traci zasiłek dla bezrobotnych. Ale owe zasiłki ma tylko nieliczna grupa bezrobotnych. Wielu z nich rejestruje się tylko dlatego, by mieć ubezpieczenie zdrowotne. Tymczasem powinna obowiązywać zasada, że jeśli ktoś po raz kolejny nie chce podjąć pracy, choć oferta jest zgodna z jego kwalifikacjami, to powinien także tracić prawo do ubezpieczenia zdrowotnego przysługującego mu z tytułu bycia bezrobotnym. W przeciwnym razie mamy do czynienia z rażącą niesprawiedliwością – osoby pracujące płacą składki zdrowotne za bezrobotnego, który może pracować, ale nie chce.

Te surowsze reguły wyjdą ludziom na dobre, bo ci, którzy pracują na czarno, nie myślą o tym, że za kilkadziesiąt lat przejdą na emeryturę. A ponieważ nic nie odkładali przez lata, to ta emerytura będzie głodowa.

Mam jeszcze inny pomysł na zachęcenie ludzi do wychodzenia z szarej strefy, a jednocześnie na wsparcie młodych, którzy chcą kupić mieszkanie na kredyt. Chodzi o to, by pieniądze odkładane na emeryturę mogły być zabezpieczeniem hipotecznym dla banku. Jednak ta koncepcja wymaga poważnych analiz, bo musimy być pewni, że ludzie nie stracą przyszłej emerytury z powodu zajęcia oszczędności przez bank.

W programie PO było trochę niemądrych postulatów, np. zmniejszanie składek na ZUS dla osób wchodzących na rynek pracy albo słynny program „Powrót”, który też zakładał obniżkę składek na ZUS dla ludzi wracających z emigracji. Takie przywileje to ogromne pole do nadużyć. Składki trzeba obniżać wszystkim.

– Zgadzam się, że dziś grupą potrzebującą większego wsparcia nie są młodzi, ale głównie ludzie w wieku 45-55 lat. Owszem, w 1995 r. blisko 40 proc. bezrobotnych stanowili młodzi, a tylko 10 proc. ludzie powyżej 40. roku życia. Ale dziś ta proporcja jest zupełnie inna: prawie jedna trzecia bezrobotnych to osoby powyżej 45 lat – w niektórych miastach odsetek dochodzi do 45 proc. Natomiast młodych jest tylko 18 proc. Dlatego dziś najważniejsze jest wspieranie zatrudnienia osób starszych. W przypadku młodych są lepsze instrumenty pomagające im w poszukiwaniu i utrzymaniu pracy: dobra edukacja, szybkie przekwalifikowanie, doradztwo, możliwości łączenia pracy z obowiązkami rodzinnymi.

Nie uważam też za sensowne proponowanie specjalnych ulg składkowych tylko osobom wracającym z emigracji.

To gdzie pan był, gdy Platforma pisała swój program?

– Język eksperta różni się od języka polityka. Politycy starają się wyszukiwać takie rozwiązania, które będą odpowiedzią na postulaty wyborców. Potem okazuje się, że w praktyce nie wszystkie te pomysły się sprawdzają.

Gdy natomiast chodzi o program „Powrót”, to jest tam wiele bardzo słusznych postulatów, które trzeba rozbudować. Ma sens abolicja podatkowa dla osób, które wrócą do kraju. Chodzi o pieniądze zarobione za granicą, już raz opodatkowane. Ważne jest też, by powracający mieli wiedzę o możliwości znalezienia pracy, uzupełnienia kwalifikacji i żeby mieli dostęp do środków na rozkręcenie własnego biznesu. Marzy mi się portal internetowy dla Polaków, którzy zastanawiają się dziś nad powrotem z Londynu. Byłoby wspaniale, gdyby za pośrednictwem tego portalu dana osoba mogła przejść wstępną rekrutację, wypełnić testy, nawiązać kontakt z doradcą ds. zatrudnienia. A już szczytem marzeń byłoby, gdyby mogła zarejestrować firmę w Polsce, mieszkając w Wielkiej Brytanii.

Czy zmienią się przepisy dotyczące zatrudniania cudzoziemców: otwarcie rynku pracy, zniesienie opłat za pozwolenie na pracę (ok. 1000 zł), przedłużenie możliwości pracy bez zezwolenia?

– Trzeba otworzyć rynek pracy dla cudzoziemców. Musimy w Polsce przygotować symulacje dotyczące rynku pracy, by określić, w jakich branżach będzie brakować pracowników i jak uzupełniać te braki czasową migracją z innych krajów.

To w dłuższej perspektywie, ale teraz nasi sąsiedzi mogą pracować bez specjalnego zezwolenia tylko trzy miesiące.

– Jestem za tym, by ten okres wydłużyć nawet do roku. A gdyby ktoś chciał pracować dłużej i będzie się starał o pozwolenie na pracę, to opłata za to pozwolenie powinna być niska, nawet symboliczna.

Czy rolnicy zaczną płacić składkę zdrowotną?

– Najpierw musieliby zacząć płacić PIT – podatek dochodowy od osób fizycznych, bo składka zdrowotna zależna jest od dochodu. W jakiej perspektywie mogłyby się pojawić nowe zasady? Nie potrafię dziś powiedzieć. Natomiast to, co trzeba wprowadzić natychmiast, to moim zdaniem zwiększenie składek na ubezpieczenie społeczne wpłacanych do Kasy Rolniczych Ubezpieczeń Społecznych przez najbogatszych rolników.

Natychmiast – to znaczy kiedy?

– Rząd musi wziąć pod uwagę te zmiany w pracach nad budżetem, więc pierwszym terminem jest przełom 2008-09 r. Ale to tylko moje sugestie. Najważniejsze jest to, by wzrost składek był fragmentem całego pakietu propozycji, w którym znajdzie się także program modernizacji wsi, poprawy warunków materialnych środowisk wiejskich, lepszej pomocy socjalnej. Taka jest nasza filozofia. Proponujemy nowe rozwiązania, ale też dajemy coś w zamian.

Reforma ubezpieczeń rolniczych to przedsięwzięcie na wielką skalę. Wymaga precyzyjnej analizy pod kątem korzyści i zagrożeń i wymaga publicznego wyłożenia argumentów. Niektóre reformy wymagają długiego przygotowania, także opinii publicznej. Dyskusja na temat KRUS już się rozpoczęła – coraz silniej słychać głosy, że KRUS wymaga zmian. I te zmiany nastąpią.

Ale z wielkimi reformami tak już jest. Pierwsze zręby reformy emerytalnej Ministerstwo Pracy opracowało już w 1993 r., gdy jego szefem był Jacek Kuroń. Trzeba było jednak czterech lat przygotowań i debaty, aby ta reforma zyskała pożądany kształt i została powszechnie zaakceptowana, by nie była wprowadzana wbrew ludziom. Jeśli jakaś reforma jest wprowadzana mimo oporu większości społeczeństwa, to ma małe szanse na sukces.

* Michał Boni

minister pracy w rządzie Jana Krzysztofa Bieleckiego, wiceminister w gabinecie Hanny Suchockiej. Współtwórca programu politycznego PO przed wyborami 2007 r.

Emerytury nie są Ci obce? Dodaj komentarz!