Problemy z emerytami: eksperci biją na alarm!

W Polsce pracuje tylko 28 procent osób powyżej 50. roku życia. Reszta przebywa na rencie, wcześniejszej emeryturze bądź na świadczeniach przedemerytalnych.

Demografowie i specjaliści od reformy emerytalnej biją na alarm. Jeśli młodzi, zdolni do pracy ludzie będą opuszczali rynek pracy, dojdzie do sytuacji kiedy nie będzie komu pracować na całą rzeszę rencistów i emerytów.

Rząd ma jednak sposób na zaktywizowanie osób po „pięćdziesiątce”. Proponuje wprowadzenie zachęt dla tych osób do zdobywania nowych kwalifikacji, dostosowanych do potrzeb rynku pracy, oraz specjalne ulgi dla pracodawców zatrudniających takie osoby.

Jak mówi wiceminister pracy i polityki społecznej Czesława Ostrowska, rząd proponuje, by pracodawcy zatrudniający osoby po „pięćdziesiątce” byli zwolnieni ze składek na Fundusz Pracy. Rozważa też pomysł, aby w razie choroby takiego pracownika pracodawca wypłacał mu wynagrodzenie chorobowe tylko przez 14 dni w roku a nie, jak teraz, przez 33 dni. Za każdy następny dzień przysługiwałby zasiłek chorobowy z ZUS-u.

Pomysł bardzo podoba się przedsiębiorcom. Jeremi Mordasewicz z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan żałuje tylko, że taki program nie był przyjęty dwa, trzy lata temu. Zaznaczył, że wszystkie poprzednie koalicje nie potrafiły się zmierzyć z ograniczeniem możliwości wczesnego przechodzenia na emerytury i teraz doszło do sytuacji, że wcześniejsze świadczenia kosztują nas 20 miliardów złotych rocznie. – Ludzie powinni żyć z pracy a nie ze świadczeń socjalnych. Tylko pod takim warunkiem kraj może się szybko rozwijać a ludzie mogą się szybko bogacić – dodał Mordasewicz.

Rząd przewiduje, że konsultacje społeczne, dotyczące projektowanych zmian w ustawie o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy, rozpoczną się najpóźniej w kwietniu, tak, by nowelizacja mogła wejść w życie 1 stycznia przyszłego roku.

Emerytury nie są Ci obce? Dodaj komentarz!