Pracowite życie polskiego emeryta

– Odpoczniesz na emeryturze! – słyszymy często, gdy zamiast o pracy marzymy o wypoczynku. Wszyscy wiemy, że w polskich realiach emerytura wcale nie oznacza końca zawodowej drogi. Emeryci pracują, dorabiają, zarabiają – jedni z przymusu, inni dla zabicia czasu.

Emeryt przestał być synonimem osoby, która spędza całe dnie przed telewizorem czekając na powrót dzieci i wnuków. Coraz rzadziej jest też osobą zamartwiającą się tym, że do pierwszego bardzo daleko. W czasach, kiedy gospodarka wymaga od ludzi elastyczności, starsi ludzie nadspodziewanie dobrze przystosowują się do nowych warunków. W Polsce jest ich około 4,6 mln. Z tej liczby 370 tysięcy to ludzie wciąż pracujący. Okazuje się więc, że jeden na dwunastu emerytów pozostaje osobą zawodowo aktywną.

Laptop i drukarka to podstawa

Emerytów starszych niż 65 lat jest w Polsce 174 tysiące. Do tej grupy zalicza się pani Irena. Centralne miejsce na jej biurku zajmuje sterta dokumentów. To polisy ubezpieczeniowe. Tuż obok nowy laptop. Na półce drukarka. Pani Irena od siedemnastu lat prowadzi agencję ubezpieczeniową. Kiedy zaczynała działalność, w niedużej miejscowości pod Częstochową była niemal monopolistą. – W tamtych czasach prowadziłam Westę – wspomina. – Ludzie grupowo przepisywali się do mnie z PZU! Teraz ma w ofercie dwie duże firmy ubezpieczeniowe. Wprawdzie konkurencja się zaostrzyła, jednak ciągle ma kilkuset stałych, wiernych klientów. Miesięcznie zarabia około 900 złotych. – Miałabym kilka razy tyle – mówi – ale prowadzę działalność stacjonarną. Nie chodzę po domach, tak jak wielu kolegów po fachu. Kobiety stanowią blisko połowę pracujących emerytów. Wcześniej uzyskują uprawnienia emerytalne, żyją znacznie dłużej. Ich świadczenia są jednak znacznie niższe. Dla wielu z nich praca na emeryturze to konieczność.

Pracują, bo muszą

Także badania GUS pokazują, że niemal połowa emerytów pracuje, bo musi. Tylko w ten sposób mogą podnieść swoje dochody do poziomu, który zapewni im w miarę godne życie. 30% pracujących emerytów motywowana jest przez coś innego niż pieniądze. Chodzi o walkę z biernością i potrzebę dowiedzenia swojej przydatności dla rodziny i społeczeństwa.

6,5% pracujących emerytów liczy głównie na wypracowanie wyższej składki. Należy do nich pani Krystyna, która na co dzień zajmuje się szyciem i projektowaniem odzieży: – Do pełnych uprawnień emerytalnych brakuje mi roku, dlatego mimo, że przeszłam na wcześniejszą emeryturę, nadal pracuję – wyjaśnia.

Są też tacy, którzy po przejściu na emeryturę zaczynają własny biznes – tak, jak pani Irena: – Działalność zarejestrowałam w trzy miesiące po przejściu na emeryturę. Z pracy musiałam odejść. W tamtych czasach w ten sposób rozwiązywano problemy ze zbyt wysokim zatrudnieniem – dodaje nieco rozżalona. – W wieku 57 lat nie wypada jednak siedzieć w domu i oglądać całymi dniami seriale. Trzeba działać – dodaje. Co nie znaczy, że pani Irena jest emerytowanym pracoholikiem. – Na sprawy zawodowe poświęcam teraz około trzech godzin dziennie – mówi. Do tego kolejnych kilka raz w tygodniu, kiedy trzeba rozliczyć się z firmami ubezpieczeniowymi. W czasie, kiedy nie ma klientów, pani Irena gotuje. Jest specjalistką w tej dziedzinie, nie na darmo przez kilkanaście lat kierowała zakładową stołówką. Dba także o wypoczynek. Pod koniec marca wróciła z sanatorium w Szczyrku, w czerwcu wybiera się na dwa tygodnie do Kołobrzegu. Cztery godziny dziennie to niedużo, nawet, jak na osobę w tym wieku. Aż 66% pracujących emerytów nie zmniejszyło swojego czasu pracy.

Młodzi emeryci to nasz znak rozpoznawczy

Pracujących emerytów spotkać można w nieco młodszej grupie wiekowej. To byli górnicy, pracownicy różnych gałęzi przemysłu, którzy skorzystali z dobrodziejstw wcześniejszej emerytury. A także byli mundurowi – policjanci, wojskowi. Przeciętnie 56 lat – to wiek w którym przechodzi się w Polsce na emeryturę. Pod tym względem jest to najniższy wskaźnik w całej Europie. Możliwość uzyskania wcześniejszych świadczeń emerytalnych odbija się na niskiej aktywności zawodowej osób w przedziale 55-64 lata – informuje Krzysztof Bełczyk z działu analiz rynku pracy firmy Sedlak & Sedlak.

Status i wiek pracownika dla wielu pracodawców nie ma znaczenia. Przynajmniej oficjalnie. Według przedstawiciela jednej z największych polskich firm ochroniarskich to, czy kandydat jest emerytem, czy nie, ma drugorzędne znaczenie. Firma zatrudnia tak samo emerytów, jak studentów czy „zwykłych” ludzi. W ogłoszeniu rekrutacyjnym na stronach internetowych firmy znalazł się jednak zapis, że status emeryta jest „dodatkowym atutem”. W śląskim oddziale firmy wyjaśniają, że w regionie wielu jest emerytów w sile wieku. To bardzo często byli górnicy, którzy skorzystali z dobrodziejstw pakietu socjalnego. Zdarzają się także policjanci i byli wojskowi. Do zadań wymagających większej sprawności wybierani są jednak tylko ci, którzy przejdą specjalny, państwowy egzamin. Stereotypowego emeryta nie znajdzie się więc w nocnym klubie czy na meczu piłkarskim.

Tak łatwo nie odpuszczą

Mimo, że odsetek osób w grupie wiekowej 50+ jest w Polsce niski, to ci, którzy nadal są aktywni zawodowo, nie zamierzają rezygnować. Aż 32% badanych emerytów deklaruje, że będzie pracować tak długo, jak będzie to możliwe. Wśród osób w wieku 65-69 lat liczba takich odpowiedzi wzrasta do prawie 75%. Okazuje się więc, że polski emeryt nie spocznie, póki coś go do tego nie zmusi. Na 6,5 miliona osób między 50. a 70. rokiem życia, aż 2,4 mln chciałoby łączyć pracę zawodową z emeryturą. Kolejne 700 tysięcy planuje stopniowe zmniejszanie zaangażowania w pracę zawodową z jednoczesnym pobieraniem emerytury. Okazuje się więc, że wśród potencjalnych lub obecnych emerytów prawie połowa zamierza pozostać aktywnymi uczestnikami gry na rynku pracy. Niemal po równo dzielą się emeryci jeżeli chodzi o rodzaj podejmowanej działalności. 40% działa na własny rachunek, nierzadko zatrudniając pracowników. 45% to pracownicy najemni, a więc osoby zatrudnione na podstawie umowy o pracę. Według danych prezentowanych przez Krzysztofa Belczyka, aktywność zawodowa osób w wieku powyżej pięćdziesięciu lat należy w Polsce do najniższych w Europie. Pracuje jedynie co trzeci. Gorszy wynik uzyskuje tylko Malta. Dla porównania, w najlepszej pod tym względem Szwecji pracuje ponad 70% osób liczących sobie więcej niż pięćdziesiąt lat. Co ciekawe, w czołówce europejskiej znajdują się dwa kraje nadbałtyckie – Łotwa i Estonia (po ok. 59%).

Teoria i praktyka

Statystyki oficjalne mają jedną, za to bardzo dużą wadę. Nie obejmują tych emerytów, którzy ciągle pracują, ale z różnych przyczyn zdecydowali się ten fakt zataić. Należy do nich Marek, przysadzisty pięćdziesięciolatek z Chorzowa. – Na emeryturze jestem od siedmiu lat – przyznaje, spoglądając znad leżących na podłodze płytek. Kiedyś górnik w jednej ze śląskich kopalni, dziś specjalista zajmujący się remontami. – Skorzystałem z możliwości wcześniejszego odejścia z kopalni – wyjaśnia. Warunkiem było to, że już nigdy nie będzie mógł pracować w górnictwie. Dla Marka to żaden problem – Remonty zacząłem, kiedy jeszcze pracowałem. Wolę to, niż kopalnię – przyznaje. Mimo, że na fachowców zapotrzebowanie w Polsce jest ogromne, Marek kokosów nie zarabia. Twierdzi, że ma za dobre serce. Za remont łazienki życzy sobie około 500 zł. Miesięcznie zarabia w ten sposób około 1,5 tysiąca złotych. Oczywiście, na czarno, bez żadnych podatków. Kalendarz ma pełny. Zlecenia – co najmniej do października. Dzień Marka zaczyna się przed szóstą. Jeśli klient także należy do rannych ptaszków, po siódmej jest już na miejscu. Przez dwanaście godzin maluje, kładzie kafelki, gipsuje i dopieszcza szczegóły. Jako prawdziwy Ślązak na fuszerkę nie może sobie pozwolić. W domu jest wieczorem. Jeśli trzeba, pracuje także w soboty. Emerytura Marka to około 2 tys. złotych. Po dodaniu kasy z remontów osiąga więc 3,5 tys. zł na rękę. Dla niego liczy się przede wszystkim to, że unika podatku dochodowego. Gdyby pracował legalnie, a jego zarobki przekroczyły 70% przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia, czyli 1883,80 zł, ZUS zmniejszyłby mu emeryturę. W tym roku kwota obniżki to nieco ponad 440 zł miesięcznie. Legalnie pracujący emeryt musi także pamiętać, żeby nie przekroczyć poziomu 130% średniej płacy. Gdyby tak się stało, jego emerytura zostanie zawieszona.

Regulacje te nie dotyczą jednak tych, którzy jak pani Irena, przekroczyli ustawowy wiek emerytalny. W przypadku kobiet jest to 60, a w przypadku mężczyzn, 65 lat. Siedemdziesięciolatkowie mogą więc zarabiać, ile tylko chcą. Krzysztof Belczyk podkreśla, że społeczeństwo polskie z roku na rok robi się coraz starsze. Co nie znaczy, że takie osoby powinny bezczynnie spędzać czas w domu. Jak pokazują statystyki w najlepiej rozwiniętych krajach Europy aktywność zawodowa osób w wieku, który w Polsce uważany jest za wystarczający do przejścia na emeryturę, jest bardzo wysoka. Ci, którzy chcą pracować, będą to robić także po przejściu na emeryturę – tak jak Marek czy pani Irena. Byłoby dobrze, gdyby mogli robić to legalnie.

Emerytury nie są Ci obce? Dodaj komentarz!