Pomostówki: dla mnie bomba…

… z opóźnionym zapłonem. Rząd chce przepchnąć w parlamencie ustawę o pomostówkach, która wydłuża o pięć lat wiek emerytalny dla blisko miliona osób – stracą prawo do wcześniejszych emerytur, a nie zyskają do nowego świadczenia. Jeśli dodać rodziny, sprawa dotyczy 3 – 4 milionów obywateli. To kwestia o zasięgu społecznym o wiele szerszym niż esbeckie emerytury. O nich rozwodzą się media, także elektroniczne, o najszerszym oddziaływaniu. Pomostówki skwitowano w niektórych kanałach TV krótko, 24 września, po posiedzeniu Komisji Trójstronnej: nie dogadali się.

Niestety, to prawda, mimo, że „gadali” kilkadziesiąt godzin: negocjacje z partnerami społecznymi w połączonych zespołach problemowych KT trwały od kwietnia, odbyło się 15 spotkań rząd-związki-pracodawcy i 7 spotkań eksperckich. – Faktyczny czas negocjacji był za krótki, to są sprawy bardzo skomplikowane – uważa Andrzej Strębski, negocjator z ramienia OPZZ.

Pomostówki, przypomnę mają zastąpić wcześniejsze emerytury, które na początku naszej transformacji były kołem ratunkowym dla pracowników masowo zwalnianych z fabryk i instytucji oraz swoistym alibi dla kolejnych rządów: był to wówczas jedyny pomysł na związane z restrukturyzacją bezrobocie. Dziś są przekleństwem dla rynku pracy i budżetu – według szacunków PKPP Lewiatan kosztują wraz ze świadczeniami przedemerytalnymi ok. 20 mld zł rocznie i „wpychają nas” na pierwsze miejsce w Unii: jesteśmy krajem najmłodszych emerytów i mamy najniższy wskaźnik zatrudnienia osób w wieku 50+.

Jeśli do tego dodamy spadek liczby ludności w wieku produkcyjnym, postępujący proces starzenia się Polaków i drenującą rynek pracy migrację, konieczność reformy emerytalnej staje się jednym z najpilniejszych wyzwań. Także dlatego, że wcześniejsze emerytury kończą swój bieg już za trzy miesiące: 31 grudnia 2008 wygasają stare zasady przechodzenia na wcześniejszą emeryturę. Zgodnie z ustawą z grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z FUS powinny pojawić się pomostówki.

Prace nad nimi trwają od dziesięciu lat, dwukrotnie przygotowano projekty ustaw, jednak kolejnym rządom nie udało się skierować ich do parlamentu. W zeszłym roku rząd PiS, podobnie jak wcześniej rząd SLD, wydłużył o rok możliwość przechodzenia na wcześniejszą emeryturę według starych zasad. Rząd PO-PSL zapowiada, że o kolejnym przedłużeniu nie ma mowy, a projekt ustawy o pomostówkach na dniach trafi do Sejmu. A ponieważ strony: rządowa, związkowa i pracodawców nie dogadały się, nie będzie miał akceptacji Komisji Trójstronnej. Mimo, że niektóre sprawy uzgodniono, nie udało się podpisać nawet protokołu rozbieżności. – Nie mamy upoważnienia naszych struktur związkowych – przekonywali związkowcy z „S” i Forum Związków Zawodowych. Podobno nacisk związkowych „dołów” jest tak silny, że liderzy mają związane ręce. Związkowcy odebranie uprawnień do wcześniejszych emerytur traktują jako zamach na ich prawa nabyte.

Tancerze i inni

Główne założenia systemu emerytur pomostowych to:
– świadczenie będzie przysługiwać osobom pracującym w najtrudniejszych warunkach, które nie mogą być w żaden sposób usunięte przez pracodawcę, lub wykonującym prace, w której odpowiadają za bezpieczeństwo innych osób i które wymagają największej sprawności psychofizycznej;
– będzie to system wygasający (nie obejmie osób, które rozpoczęły karierę zawodową po 31 grudnia 1998 r.) – w przyszłości bowiem preferowane będą ułatwienia w zmianie pracy, a nie praca w warunkach potencjalnie szkodliwych dla zdrowia;
– rozwiązania przyjęte w projekcie ustawy oparte są o kryteria medyczne, a nie społeczne czy polityczne.

Na emeryturę pomostową będzie można przejść na pięć lat przed osiągnięciem wieku emerytalnego (czyli w wieku 55 lat kobiety i 60 lat mężczyźni), jeśli co najmniej przez 15 lat pracowało się w warunkach szczególnych lub wykonywało pracę o szczególnym charakterze i płaciło się składki. Początkowo na liście prac w szczególnych warunkach eksperci medycyny pracy (z prof. Danutą Korodecką z CIOP) umieścili 33 rodzaje prac: np. prace nurka lub kesoniarza, dokerów, rybaków morskich, hutników pracujących bezpośrednio przy obsłudze wielkich pieców itp. Po negocjacjach dodano 3 rodzaje prac: pod ziemią przy drążeniu tuneli w górotworze, w komorach hiperbarycznych i prace tancerzy zawodowych związane z bardzo ciężkim wysiłkiem fizycznym. Jednak zgody nie osiągnięto. BCC nie akceptuje np. pracy tancerzy, OPZZ chce dopisać do tej grupy muzyków „dęciarzy”, a FZZ dodać prace w kanałach ściekowych i przy nieczystościach (śmieciach) oraz kilka innych.

Wykaz prac o szczególnym charakterze zawierał „na wejściu” 17 rodzajów prac, po negocjacjach 24. Dodano m.in. prace nauczycieli z tzw. trudną młodzieżą w poprawczakach i funkcjonariuszy straży ochrony kolei. Jednak wszystkie trzy zasiadające w KT centrale związkowe domagają się pomostówek dla wszystkich nauczycieli, a ta grupa zawodowa liczy ok. pół miliona osób, natomiast FZZ – dla większości kolejarzy (w 2006 r. w PKP pracowało ok. 130 tys. ludzi). Wszystkie trzy związki chcą także rozszerzyć wykaz tzw. czynników ryzyka (prace pod ziemią, na wodzie i pod wodą) i dodać do nich m.in. prace w pyle zwłókniającym i pracę zmianową nocną, a to oznaczałoby kolejne tysiące osób uprawnionych do pomostówek.

Obecnie prawo do wcześniejszych emerytur ma ok. 1 – 1,3 mln osób pracujących w szczególnych warunkach lub w szczególnym charakterze. W pierwszej wersji projektu ustawy (z maja br.) pomostówki miały objąć ok. 130 tys. osób. Wydatki w przyszłym roku miały wynieść ponad 20 mln zł, w 2010 r. ponad 64 mln zł. Po kilku miesiącach negocjacji, tj. we wrześniu, liczbę uprawnionych szacowano już na 270 tys. osób, a wydatki docelowe na 600 – 800 mln zł. Świadczy to o tym, jak trudna to materia i grząski grunt, po którym stąpają wszystkie trzy strony. Ministerialni eksperci twierdzą, że związkowcy składają propozycje rozszerzenia wykazu prac uprawniających do pomostówek tak, by objęły one podobną grupę osób co wcześniejsze emerytury, a pracodawcy, którzy generalnie popierają ustawę i założenia systemu uważają, że nacisk związkowych „dołów” by wszystko zostało po staremu jest ogromny.

Jednak obok wykazu prac najbardziej kontrowersyjną kwestią jest charakter ustawy – czy ma to być rozwiązanie wygasające tzn. tylko dla osób zatrudnionych przed 1999 r., rozpoczynającym reformę systemu emerytalnego, czy o trwałym charakterze, tj. „na stale”. Dla wszystkich trzech central związkowych to sprawa kluczowa.

– Nie może być mowy o wygaszaniu uprawnień bez ustania przyczyn – pracy w warunkach szkodliwych. To jest fundamentalne stanowisko związku od początku reformy – podkreśla Janusz Śniadek, lider „S”. Związkowcy uprzedzają, że jeśli ustawa ma mieć charakter wygasający, rozważą skargę do Trybunału Konstytucyjnego, albo poproszą prezydenta o zawetowanie ustaw. Podobnie uważa OPZZ. – Dopóki są stanowiska szkodliwe, dopóty te uprawnienia powinny być utrzymane i świadczenia płacone. Jeśli pracodawcy te stanowiska zlikwidują, nie będzie sprawy. Ale decydować musi kryterium medyczne, a nie urzędnik zza biurka – podkreśla w rozmowie z „NŻG: wiceprzewodnicząca OPZZ Wiesława Taranowska. Przewodniczący Jan Guz jest zdania, że uprawnieni powinni być wszyscy zatrudnieni na szkodliwych stanowiskach przed 1 stycznia 1999, a dla pozostałych – informuje – rozpoczęliśmy prace nad oddzielną regulacja prawną. Wskazania nie znikną tylko dlatego, że ktoś rozpoczął pracę później.

Natomiast pracodawcy mają inne zdanie. Pomostówki nie mogą być rozwiązaniem trwałym, są elementem starego systemu emerytalnego, powinny być świadczeniem przejściowym o wygasającym charakterze i przysługiwać osobom urodzonym przed 1969 r. – Nowy system jest systemem kapitałowym, w którym wysokość emerytury zależy od zgromadzonych środków finansowych – podkreśla KPP. Podobne jest zdanie rządu: ludzie powinni planować swoją karierę zawodową, zmieniać pracę na nieszkodliwą, podobnie jak czynią to np. zawodowi piłkarze.

Trzecia kontrowersyjna kwestia to kwalifikowanie stanowiska pracy do rejestru uprawniającego do pomostówek. Zdaniem pracodawców, decyzje będą zapadać na poziomie przedsiębiorstwa. – Decydują konkretne warunki w konkretnej firmie – przekonuje Bogna Nowak – Turowiecka, ekspert KPP. – Nie da się tego ustalić centralnie – uważa strona rządowa. W praktyce będzie więc decydował pracodawca we współpracy i – w pewnym sensie pod nadzorem – inspektora PIP. Natomiast związek „S” domaga się powołania specjalnych komisji składających się ze specjalistów medycyny pracy, inspekcji sanitarnej i inspekcji pracy oraz przedstawicieli pracodawców i pracowników zakładu pracy. Określiłyby one czy praca na danym stanowisku jest wykonywana w warunkach szczególnych. Zależy to bowiem także od jego wyposażenia, stopnia nowoczesności itp. Stanowisko stanowisku nierówne. Związkowcy postulują także, aby był tryb odwoławczy od decyzji komisji.

Kolejny, nierozstrzygnięty problem to finansowanie pomostówek. W myśl założeń rządowych ma powstać Fundusz Emerytur Pomostowych zasilany z budżetu i z 3 proc. składki pracodawców, obliczonej jak składka emerytalna i rentowa, płaconej za uprawnionych do świadczeń pracowników, zgłoszonych do rejestru ubezpieczonych. Na wysokość składki godzi się Lewiatan, protestuje KPP: – W praktyce oznaczać to będzie wzrost i tak wysokich pozapłacowych kosztów pracy, które już dziś są jedną z przyczyn powstawania szarej strefy – uważa Henryk Michałowicz, prawnik, ekspert KPP. 3-procentowa składka jest nie do przyjęcia, mówimy o „zerowej”, w ostateczności o 1,5 proc. Również Związek Rzemiosła Polskiego ma zastrzeżenia; małe zakłady nie podołają kosztom składek, rzemieślnicy postulują więc ich zróżnicowanie w zależności od wielkości zakładu. Minister pracy Jolanta Fedak podkreśla natomiast w rozmowie z „NŻG”, że sprawa jest (czy była?) przedmiotem negocjacji. – Uważamy jednak, że pracodawcy, którzy zatrudniają osoby w warunkach szkodliwych, będą zachęceni również tą składka do tego, aby te warunki poprawiać.

Reasumując: Strony zasiadające w KT nie osiągnęły kompromisu, czy porozumienia, co do szczegółowego zapisu definicji pracy w szczególnych warunkach, ani definicji pracy o szczególnym charakterze. Na końcówce negocjacji związki zgłosiły postulaty znacznego rozszerzenia listy osób uprawnionych do pomostówek. W ferworze negocjacji umknął natomiast uwadze istotny postulat OPZZ, który mógłby być punktem wyjścia z tego ilościowego pata: OPZZ uważa, że osoby, które miałyby prawo do wcześniejszych emerytur, gdyby zostały zachowane stare przepisy, a nie mogą liczyć na emerytury pomostowe, powinny dostać rekompensaty np. dopisane do kapitału początkowego. Takie rozwiązanie było proponowane związkom przy poprzednich negocjacjach w sprawach pomostówek w roku 2004. O zasadzie „coś za coś” mówi też często dr Michał Boni, szef zespołu ekspertów premiera.

– Nie ma szans na porozumienie, rząd powinien jak najszybciej skierować projekt ustawy do Sejmu – sugerują pracodawcy. I słusznie, sytuacja robi się podbramkowa – od stycznia 2009 potencjalni kandydaci do pomostówek zostają na lodzie. Czy w Sejmie, czy poza nim trzeba jednak przynajmniej próbować zrozumieć partnera.

– Broniąc tych uprawnień my bronimy prawa wyboru, aby uprawnieni, nie urzędnik czy polityk mogli decydować o tym, czy chcą dalej pracować – z nadzieją na wyższą emeryturę dającą szanse na godne życie, czy też chcą przejść na wcześniejszą pomostówkę. Jesteśmy przekonani – mówił Śniadek, lider „S”, że wielu będzie nie tylko chciało, ale musiało dalej pracować, aby po prostu zarobić na przeżycie. Podobnie uważa J. Guz, lider OPZZ: – Wciąż mówimy i prawie „do”, a nie o obowiązku przejścia na pomostówkę. Dlatego, jego zdaniem nie do przyjęcia są księżycowe wyliczenia, ile osób będzie z tej ustawy korzystało i ile to będzie kosztowało.

Można się zastanawiać, czy gdyby doszło do porozumienia trzech stron na forum „Trójstronnej” bomba z opóźnionym zapłonem przestałaby tykać? Nie sądzę. Wokół problemu emerytur, nie tylko wcześniejszych, konflikt społeczny narasta w całej Europie. Nie jesteśmy więc wyjątkiem, ale nie powinniśmy też tym się uspokajać. Tym bardziej, że dłuższe o pięć lat przytrzymanie starszych osób w pracy to dziś prawdziwe wyzwanie, często – nierealne. Nakłada się bowiem na wyraźną już dekoniunkturę, która skłania pracodawców do redukcji zatrudnionych. Na pierwszy ogień, niezależnie od zalet rządowego programu 50+, idą starsi. – Nas się pozbywają z pracy. Zmieniają tylko nazwę stanowiska, nasze likwidują a przyjmują młodych. Przerażające jest to, co nastąpi w ciągu trzech – pięciu lat „dorzuconych” w nowym systemie do wieku emerytalnego. Z czego mamy żyć, kiedy po 30 kilku latach utracimy pracę? – pisze w internecie jedna z osób komentująca (19 września) problem pomostówek poruszony na stronie „Gazety Prawnej”. Tak więc główna batalia o pomostówki przenosi się teraz do Sejmu.

Irena Dryll

Źródło: Nowe Życie Gospodarcze

Emerytury nie są Ci obce? Dodaj komentarz!