Podwyżki pensji zamiast pomostówek

Wcześniejsze emerytury i emerytury pomostowe nie powinny mieć w ogóle racji bytu. Pracownicy, którzy przed osiągnięciem wieku emerytalnego nie są w stanie wykonywać swoich obowiązków, powinni zostać przekwalifikowani na koszt pracodawcy. A ci, którym praca zrujnowała zdrowie, powinni przechodzić na rentę.

Tak wygląda idealny system świadczeń, ale żaden polityk w Polsce nie odważy się na taką rewolucję. Rząd Donalda Tuska musi się jednak zdobyć na odwagę i do minimum ograniczyć liczbę zawodów, którym przysługiwałyby pomostówki. Te świadczenia są wielkim obciążeniem dla budżetu i nie stać nas na to, by Polacy tak szybko opuszczali rynek pracy.

Ale nie zdobył się na to ani PiS, ani SLD.

Zmiany trzeba przeprowadzić już w pierwszym roku rządzenia – na fali zaufania, jakim dziś cieszy się rząd. Trzeba siąść do stołu z nauczycielami i złożyć im ofertę: znaczące podwyżki pensji w zamian za rezygnację z prawa do emerytur pomostowych.

Tusk i jego ludzie muszą się zmierzyć z rujnującą budżet ustawą o górniczych emeryturach, która daje górnikom przywileje nieporównywalne z innymi zawodami. Politycy boją się tej ustawy, bo każda jej zmiana jest równoznaczna z inwazją na Sejm demonstrantów ze Śląska wyrywających płyty chodnikowe.

System, w którym górnicy po 20 latach pracy pod ziemią zamiast wcześniejszej emerytury dostają ofertę nowego zajęcia wraz z możliwością zdobycia nowych kwalifikacji, może być dla nich korzystny. Pensja zawsze jest bardziej atrakcyjna niż emerytura, która z założenia jest bardzo niska.

Obawiam się jednak, że ekipa Tuska nie chce podejmować niewygodnych tematów i woli iść na ustępstwa. Bo trudno inaczej zinterpretować zapowiedź szefa klubu PO Zbigniewa Chlebowskiego, że emerytury pomostowe będą przysługiwać nauczycielom, a ustawa górnicza pozostanie bez zmian.

Dominika Wielowieyska
Źródło: Gazeta Wyborcza

Emerytury nie są Ci obce? Dodaj komentarz!