Kto się pasie na emeryturach

Towarzystwa, które zarządzają otwartymi funduszami emerytalnymi, a więc naszymi pieniędzmi na starość, radzą sobie świetnie. Ich zysk wzrósł w zeszłym roku o 14 proc. Gorzej jest z wynikami samych funduszy, bo sporą część pieniędzy zainwestowały na giełdzie, a ta ostatnio cienko przędzie.

Ale samo prowadzenie funduszu emerytalnego to pewny biznes. Strumień pieniędzy płynie nieprzerwanie, bo składki na OFE są obowiązkowe. A od każdej składki towarzystwa pobierają nawet 7 proc. prowizji. Tylko jedno zdecydowało się na obniżkę do 4 proc. Po naszej gazetowej akcji „Bój o wyższą emeryturę” Sejm kilka lat temu uchwalił ustawę nakazującą stopniowe obniżanie prowizji od 2010 r.

Na starcie reformy emerytalnej trudno było przewidzieć, jak finansowo będą sobie radzić towarzystwa zarządzające OFE. Dlatego posłowie zgodzili się na wysoki limit prowizji. Dziś – gdy wiemy, że OFE to żyła złota – rząd powinien rozpocząć debatę nad zmianą ustawy, by prowizje zaczęły maleć już od przyszłego roku, i to szybciej, niż zakładają obecne przepisy.

Stawką są nasze emerytury, które i tak nie będą wysokie. Wiele zależy od naszej determinacji w oszczędzaniu, od długości pracy, ale według różnych symulacji osoby zarabiające poniżej średniej krajowej na emeryturze mogą liczyć tylko na połowę swego dzisiejszego wynagrodzenia. Nie można więc pozwolić, by nasze oszczędności zżerały wysokie prowizje.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Emerytury nie są Ci obce? Dodaj komentarz!