Emerytury pomostowe 2009

Budżet państwa może nieco odetchnąć: udało się zastopować masową ucieczkę Polaków na wcześniejsze emerytury.

Jak dowiedziała się „Polska”, od początku roku ZUS przyznał prawo do pomostówek zaledwie 58 osobom. To niewiele ponad jeden procent z 5,5 tys. osób, które według szacunków rządu mogły skorzystać z tego uprawnienia w tym roku. – Przed wejściem w życie ustawy 80 proc. ludzi decydowało się na wcześniejsze emerytury. Tylko 20 proc. odchodziło w stan spoczynku w ustawowym wieku, czyli 65 lat dla mężczyzn i 60 dla kobiet – mówi minister Jolanta Fedak.

To były naprawdę wielkie rzesze młodych emerytów: w 2007 r. na wcześniejsze emerytury przeszło 215 tys. osób, a w ubiegłym aż 340 tys. Szacowano, że zatrzymanie tej fali dzięki zaostrzeniu przepisów i drastycznemu zmniejszeniu grupy uprawnionych (z ponad miliona do niecałych 300 tys.) przyniesie wielkie oszczędności. Do 2020 r. na wcześniejsze emerytury potrzeba już nie 45 mld zł, ale 1,3 mld zł.

Teraz już wiadomo, że oszczędności będą jeszcze większe. Trudno powiedzieć, ile jeszcze można urwać z tej sumy, ale na pewno sporo, gdyż ustawa okazała się nie tamą, ale szczelnym korkiem. – Jest tak, jak się obawialiśmy: rząd znów poszedł na rękę pracodawcom. Pomostówka to będzie rarytas wyłącznie dla wybranych – denerwuje się Andrzej Radzikowski z OPZZ.

Jednak większość Polaków może odetchnąć, bo prawda jest taka, że na wcześniejszych emerytów każdy płaci ze swojej kieszeni – dziś jest to 1,2 tys. zł rocznie.

Mogłoby być jeszcze mniej, gdyby rząd zdecydował się odebrać przywileje tym grupom zawodowym, które jeszcze je mają. Tylko wcześniejsze emerytury górników kosztują nas 4,5 mld zł rocznie. Do rolniczego KRUS dopłacamy 16 mld, a mundurówki, o których reformę zabiega wicepremier Grzegorz Schetyna, to kolejne 9 mld zł. Gdyby uporządkować te sprawy, można by załatać deficyt budżetowy, który wynosi 18,2 mld zł.

Pomostówki nie do wzięcia

Chociaż ustawa o emeryturach pomostowych zostawiła prawo do wcześniejszych emerytur prawie 300 tysiącom osób, do 2020 roku skorzystają z niej tylko jednostki. To dlatego, że przepisy tak mocno zaostrzyły kryteria przyznawania wcześniejszych emerytur, że otrzymanie świadczenia graniczy z cudem. O te świadczenia trzeba walczyć nie tylko z ZUS, ale także z pracodawcami, którzy nie chcą wydawać odpowiednich dokumentów. – Od początku roku do ZUS wpłynęło kilkaset wniosków. Większość została odrzucona, bo nie spełniała restrykcyjnych wymogów – mówi Andrzej Radzikowski, wiceprzewodniczący OPZZ.

O pomostówkach mogą zapomnieć ci, którzy dużo chorowali, pracowali w niepełnym wymiarze oraz kobiety, które były na urlopach wychowawczych – tego czasu nie można wliczyć do stażu pracy, więc może zabraknąć wymaganej ustawą wysługi lat. Przechodzenie na pomostówki zahamuje także kryzys: osoby, które aby nie stracić posady zgodziły się na obcięcie pensji czy pracę np. na pół etatu, nie mają na nią szans.

Drugi problem pojawia się na styku pracownik – pracodawca. Aby móc się ubiegać o pomostową emeryturę, potrzebne jest zaświadczenie, że pracowało się na stanowisku, gdzie są szczególnie ciężkie warunki. – Tyle że pracodawcy takich zaświadczeń nie chcą wydawać – mówi Ewa Pancer z ZUS w Gdańsku. Bo jeśli umieszczą dane stanowisko na wykazie prac w szczególnie trudnych warunkach, będą musieli płacić wyższe składki na ubezpieczenie społeczne za wszystkich, którzy na podobnych stanowiskach w firmie pracują. Więc zwlekają, odkładają, zwłaszcza że zgodnie z ustawą na przygotowanie wykazu mają rok.

Co prawda ministerstwo przygotowało swoją listę prac szczególnie uciążliwych, ale jest ona nieprecyzyjna. Przykładowo znajduje się na niej pozycja: „praca w niskiej temperaturze”, ale nie jest podane, o jaką konkretnie temperaturę chodzi. Czy są to plus dwa stopnie C czy minus dziesięć. Rozwikłanie tego dylematu leży w gestii pracodawcy, który może na przykład uznać, że przebywanie w temperaturze minus 15 stopni C przez cały dzień nie jest niczym ekstremalnym, bo przecież Eskimosi jakoś żyją. Wtedy ratunkiem jest ZUS.

– Jeśli pracodawca nie chce mu wydać zaświadczenia, można zwrócić się do nas z prośbą o wyjaśnienie – mówi Ewa Pancer z ZUS. I przyznaje, że już zdarzało się, iż to oni musieli stwierdzić, że praca na danym stanowisku była szczególnie ciężka.

Jednak to, co przez pracowników jest postrzegane jako utrapienie, jest ratunkiem dla ZUS, któremu zaczyna brakować pieniędzy na wypłatę emerytur, rent i zasiłków. Szacuje się, że w tym roku w budżecie ZUS zabraknie co najmniej 8 mld zł.

Minister finansów Jacek Rostowski, zakładając, że zatrudnienie w Polsce wzrośnie o 200 tys. osób, przeszacował wpływy ze składek ubezpieczeniowych w budżecie. Tymczasem zatrudnienie nie wzrosło, tylko spadło – i to o 160 tys. osób, a waloryzacja rent i emerytur z powodu inflacji była wyższa, niż zakładano. W rezultacie kilka dni temu ZUS musiał zaciągnąć 200 mln zł kredytu. Kredyt ten co prawda został już spłacony z dotacji z budżetu państwa, ale niewykluczone, że pod koniec roku znów będzie trzeba pożyczać.

Sytuacja z ZUS mogłaby nie być tak dramatyczna, gdyby w Polsce więcej osób po 50. roku życia pracowało zawodowo. Z danych Eurostatu wynika, że w Europie aktywność zawodowa wśród osób między 56. a 64. rokiem życia wynosi 45,6 proc. W Polsce współczynnik ten wynosi zaledwie 31,6 proc. Osoby po 50. roku życia często uciekają z firm na emerytury i renty, bo nie są w stanie pracować, zwłaszcza w korporacjach, tak długo i wydajnie jak trzydziestolatki. A tylko 3 proc. polskich firm ma programy ułatwiające zatrudnianie osób po pięćdziesiątce (np. ruchomy czas pracy), gdy np. w Japonii z pracy emerytów chce korzystać 83 proc. firm, a w Singapurze – 53 proc.

Jednak polscy pracodawcy wciąż nie są zainteresowani zatrudnianiem seniorów, choć od lipca tego roku nie muszą już płacić za kobiety powyżej 55. roku życia i mężczyzn powyżej sześćdziesiątki składek na Fundusz Pracy i Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. Zyskują 2,45 proc. pensji brutto seniora, które musieliby wpłacić do FP, i 0,1 proc., które trafiłyby do FGŚP.

– To żaden zysk. W ten sposób mogę zaoszczędzić na zatrudnieniu pięćdziesięciolatka jakieś 50 zł miesięcznie. Trudno mi brać tę ulgę pod uwagę podczas podejmowania decyzji personalnych – mówi Mirosław Michalski z Provident Polska, firmy która od dłuższego czasu zatrudnia starszych pracowników. I dodaje: – Zatrudniamy osoby kompetentne. Jeśli pięćdziesięciolatek nie przejdzie przez postępowanie kwalifikacyjne, nie dostanie pracy.

Joanna Ćwiek, POLSKA
Źródło: Kurier Lubelski

Liczba komentarzy: 1 do "Emerytury pomostowe 2009"

  1. […] Jak wejdziesz na t? stron? to znajdziesz oryginaln? wersj?:  Emerytury pomostowe 2009 | Fundusze Emerytalne OFE […]

Emerytury nie są Ci obce? Dodaj komentarz!