Czy OFE grozi niedobór

Wrześniowo-październikowy krach na giełdowych parkietach istotnie pogorszył i tak już bardzo kiepskie tegoroczne wyniki inwestycyjne otwartych funduszy emerytalnych. Od początku 2008 r. do końca października wartość jednostek rozrachunkowych OFE zmniejszyła się średnio o blisko 1/6 (średnia strata wyniosła 16,58 proc.), a niektóre fundusze (Polsat, ING i Commercial Union) zanotowały straty przekraczające 18 procent! Tak głębokie spadki nakazują zastanowić się nad modyfikacją konstrukcji II filara.

Jeszcze gorzej wygląda podsumowanie wyników inwestycyjnych funduszy od połowy ubiegłego roku, czyli od szczytu hossy z lat 2003-2007. W okresie minionych 16 miesięcy jednostki OFE zniżkowały średnio aż o 21,16 proc., a w przypadku OFE Pekao oraz OFE Polsat straty okazały się znacząco większe (odpowiednio 23,33 proc. i 27,28 proc.).

Choć tak głębokie spadki na rynku otwartych funduszy emerytalnych są z pewnością powodem do niepokoju i każą się poważnie zastanowić nad jak najszybszym zmodyfikowaniem konstrukcji drugiego filara systemu emerytalnego (chodzi zwłaszcza o wprowadzenie wielu subfunduszy różniących się od siebie realizowaną polityką inwestycyjną), to jednak póki co rzeczywiste powody do obaw może mieć tylko stosunkowo niewielka grupa kobiet, które w najbliższych latach otrzymają świadczenie emerytalne nie tylko z I filaru, ale także z OFE (według szacunków resortu pracy w latach 2009-2011 będzie to ok. 19,2 osób). W ich przypadku obecne spadki faktycznie uszczuplą zgromadzony dotychczas kapitał emerytalny i obniżą wysokość otrzymywanej emerytury (na szczęście w bardzo niewielkim stopniu, gdyż emerytura kapitałowa stanowić będzie w najbliższych latach znikomą część całego świadczenia).

Dla całej pozostałej rzeszy członków OFE, którym do momentu zakończenia aktywności zawodowej pozostało kilkanaście lub kilkadziesiąt lat, głębokie spadki wartości jednostek rozrachunkowych są jak dotychczas wyłącznie „papierowymi” stratami. Osobom tym pozostało jeszcze sporo czasu do momentu, w którym podliczać będą już nie „papierowe”, a rzeczywiste zyski z II filaru – w tym okresie z pewnością będziemy mieli do czynienia z niejedną bessą i hossą.

Nieuniknione straty

Czy długoterminowa perspektywa inwestycyjna otwartych funduszy emerytalnych oznacza jednak, że krótkoterminowe straty (a zwłaszcza tak dotkliwe jak w ostatnich kilkunastu miesiącach) są dla nas – przyszłych emerytów – całkowicie obojętne? Oczywiście nie – i to zarówno z przyczyn natury psychologicznej, jak i stricte ekonomicznej. Przede wszystkim nikt nie lubi obserwować, jak jego kapitał (obojętne, czy mówimy tu o środkach gromadzonych dobrowolnie w dowolnie przez nas określonym celu, czy też o obligatoryjnie odprowadzanych składkach na cele emerytalne) topnieje, nawet jeśli są to jedynie „papierowe”, a nie rzeczywiste straty. W przypadku kapitału emerytalnego, gromadzonego na kontach w OFE, towarzyszy nam dodatkowo poczucie bezsilności, ponieważ decydując się na uczestnictwo w II filarze systemu emerytalnego równocześnie zaakceptowaliśmy fakt, iż to zarządzający portfelami inwestycyjnymi wybranego przez nas funduszu (a nie my osobiście) decydować będą o tym, w jaki sposób lokowane będą nasze emerytalne oszczędności. Musieliśmy się zatem pogodzić z faktem, że – biorąc pod uwagę obowiązujące przepisy dotyczące zasad prowadzenia polityki inwestycyjnej przez OFE, a zwłaszcza wielkość zarządzanych przez nie środków pieniężnych (a przecież mówimy tu o stu kilkudziesięciu miliardach złotych) – niemożliwa będzie stosunkowo szybka zmiana składu portfela inwestycyjnego, co w okresie dekoniunktury pozwoliłoby ochronić zgromadzony dotychczas kapitał. Powyższe uwagi nie oznaczają jednak, że obecny system jest zły i należy – jak postulowali to niektórzy posłowie w debacie nad projektami ustaw o wypłacie środków z II filaru – umożliwić wszystkim chętnym rezygnację z uczestnictwa w OFE i powrót do I filaru. Trzeba pamiętać, że idea wspólnego (zbiorowego) inwestowania, realizowana przez fundusze emerytalne, choć nie pozbawiona wad (jedną z nich jest właśnie brak wpływu na politykę zarządzających, inną zaś brak gwarancji kapitału i ryzyko poniesienia straty przy inwestycjach na rynkach kapitałowych), ma jednak znacznie więcej zalet. Do najistotniejszych należy z pewnością możliwość wypracowania ponadprzeciętnych zysków w warunkach korzystnej koniunktury rynkowej (możliwość ta nie występuje w I filarze) dzięki profesjonalnemu zarządzaniu powierzonymi środkami przez najwyższej klasy specjalistów.

W odróżnieniu od członków funduszy inwestycyjnych, które to podmioty również realizują w praktyce ideę wspólnego inwestowania, członkowie OFE są (jednak) pozbawieni możliwości elastycznego reagowania na zmieniającą się sytuację na rynku finansowym. Nie mogą więc przenosić swoich środków z funduszy o bardziej ryzykownej polityce inwestycyjnej do funduszy bezpieczniejszych (w okresie bessy) i na odwrót (w okresie hossy). Dlatego tak istotnym wydaje się jak najszybsze uchwalenie zmian w obowiązującym prawie, które pozwolą na tworzenie subfunduszy o zróżnicowanej polityce inwestycyjnej („Fundusze” nr 9-10 – red.), co z kolei ograniczy negatywne skutki zmiennej koniunktury giełdowej.

Ryzyko niedoboru

Wydaje się jednak, że najistotniejszą, realną konsekwencją ostatnich strat funduszy emerytalnych, to zarówno z punktu widzenia 13,6 mln ich klientów, jak też PTE zarządzających funduszami, może wkrótce okazać się konieczność uzupełnienia niedoboru na kontach członków OFE. Przypomnijmy bowiem, że jednym z kluczowych rozwiązań organizacyjno-prawnych wbudowanych w konstrukcję drugiego filaru systemu emerytalnego w celu ochrony interesów członków funduszy, jest mechanizm minimalnej wymaganej stopy zwrotu.

Jeżeli stopa zwrotu któregoś z funduszy jest niższa od minimalnej wymaganej, powstaje tzw. niedobór, który pokrywany jest w pierwszej kolejności z umorzenia jednostek rozrachunkowych zgromadzonych na rachunku rezerwowym, a następnie z umorzenia jednostek zgromadzonych na rachunku części dodatkowej Funduszu Gwarancyjnego. Jeżeli i te środki okażą się niewystarczające, pokrycie niedoboru następuje kolejno ze środków własnych PTE oraz z pozostałych środków Funduszu Gwarancyjnego, przy czym w pierwszej kolejności jest on pokrywany ze środków części podstawowej Funduszu Gwarancyjnego. Ostatecznym gwarantem pokrycia niedoboru jest Skarb Państwa. Powyższy mechanizm daje więc każdemu członkowi OFE pewność, iż stopa zwrotu jego funduszu nie będzie się znacząco różniła na niekorzyść od średniej ważonej stopy zwrotu wszystkich funduszy (niezależnie czy są one wysokie, czy niskie). Z punktu widzenia klienta jest to zatem minimalna gwarancja bezpieczeństwa.

Dotychczas mechanizm ten był uruchamiany w latach 2001-2002, kiedy to na skutek agresywnej polityki inwestycyjnej (inwestowanie znaczącej części aktywów w akcje spółek technologicznych) i niekorzystnych warunków rynkowych (pęknięcie „bańki” internetowej) OFE Bankowy zmuszony był trzykrotnie uzupełnić powstały niedobór (w sumie przeznaczył na ten cel 55,5 mln zł). W kolejnych latach, dzięki znacznie lepszej koniunkturze na rynkach akcji oraz stosunkowo jednorodnej polityce inwestycyjnej funduszy emerytalnych (zwłaszcza do 2005 r.), w przypadku żadnego z OFE nie wystąpiło zagrożenie nieosiągnięcia minimalnej wymaganej stopy zwrotu. Dopiero kilkanaście ostatnich miesięcy, a zwłaszcza ostatni okres uświadomił, że dość ryzykowna polityka inwestycyjna prowadzona w latach 2006-2007 przez niektóre fundusze (bardzo wysoki poziom udziału akcji w portfelu, duże zaangażowanie na rynku małych i średnich spółek), może już niebawem znaleźć odzwierciedlenie w średnioterminowych stopach zwrotu obliczanych przez KNF.

KNF i NBP uspokajają

Na wzrastające ryzyko pojawienia się niedoboru wskazują dane dotyczące trzyletnich stóp zwrotu, publikowane przez organ nadzoru. W ostatnim roku różnica pomiędzy stopą zwrotu funduszu o najniższej 36-miesięcznej stopie zwrotu w rankingu KNF, a minimalną wymaganą stopą zwrotu, drastycznie spadła i – według ostatnich danych na koniec września – wyniosła już tylko 1,91 pkt. proc. (Bankowy OFE). W przypadku pięciu kolejnych funduszy (ING, Warta, Nordea, Aegon i Commercial Union) różnica ta mieściła się pomiędzy 4,4 a 5,3 pkt. proc. (wykres).

Podobne wnioski można wysnuć, analizując raporty KNF dotyczące sytuacji finansowej PTE. Jeszcze w wydanym na początku tego roku dokumencie Komisja uznała, że „w krótkim okresie czasu ryzyko wystąpienia niedoboru można określić jako niskie, ponieważ najbliższe wyliczenia minimalnej wymaganej stopy zwrotu OFE za okresy trzyletnie będą częściowo wyznaczane za okresy dobrej koniunktury na rynkach finansowych (…)”. Choć w najnowszym raporcie, opublikowanym na początku października, podtrzymano opinię, że ryzyko wystąpienia niedoboru przy najbliższym wyliczaniu trzyletniej minimalnej wymaganej stopy zwrotu (w marcu 2009 r.) jest niskie, to jednak jednocześnie podkreślono, że „w przypadku utrzymania się niepewnej sytuacji na rynkach finansowych obserwowane zróżnicowanie strategii inwestycyjnych poszczególnych OFE oraz dotychczasowe wyniki inwestycyjne mogą skutkować wystąpieniem niedoboru w średnim i długim okresie czasu” (pamiętajmy przy tym, że raport ten przygotowano przed falą ostatnich spadków).

W podobnym tonie wypowiadają się również eksperci Narodowego Banku Polskiego. W wydanym w październiku „Przeglądzie stabilności systemu finansowego” stwierdzają, że „utrzymywanie się niekorzystnej sytuacji na rynkach finansowych może spowodować dalszy spadek różnicy między najniższą osiągniętą stopą zwrotu OFE, a minimalną wymaganą stopą zwrotu”. Według symulacji zakładającej utrzymanie się na koniec marca i września przyszłego roku wartości jednostek rozrachunkowych OFE z końca września tego roku (co, mimo że pozostało jeszcze kilka miesięcy – przynajmniej w przypadku marca 2009 r. wydaje się mało prawdopodobne, biorąc pod uwagę konieczność odrobienia aż 24 proc. spadku indeksu WIG w październiku oraz wciąż nienajlepsze nastroje na rynkach akcji) powyższa różnica może spaść do 1,06 pkt. proc. w marcu i 0,38 pkt. proc. we wrześniu 2009 r.

OFE Polsat zagrożony?

Według NBP stopą zwrotu bliską minimalnej wymaganej może się w tym okresie charakteryzować „jeden z małych funduszy emerytalnych”. Chodzi tu zapewne o OFE Polsat, który choć obecnie znajduje się w czołówce pod względem średnioterminowych stóp zwrotu (w rankingu KNF w końcu września uzyskał drugi wynik, ustępując tylko OFE Pekao), to jednak w kolejnych miesiącach jego trzyletnie stopy zwrotu będą się systematycznie pogarszać, gdyż z obliczeń „wypadać” będą najlepsze dla tego funduszu miesiące z końca 2005 r. i z 2006 r. (zarówno w ostatnim kwartale 2005 r., jak i w całym 2006 r. jednostka rozrachunkowa tego funduszu rosła zdecydowanie najszybciej na rynku).

Wydaje się zatem, że zarówno założenia KNF, jak i NBP są zbyt optymistyczne, na co wskazuje także rozbieżność między prognozowaną w raporcie NBP na koniec września br. na poziomie 2,88 pkt. proc., a faktycznie zanotowaną różnicą między najniższą stopą zwrotu OFE a minimalną wymaganą stopą zwrotu w wysokości 1,91 pkt. proc. Jeśli więc w ostatnich tygodniach tego roku i w I kwartale roku przyszłego na rynek akcji nie powrócą znacznie lepsze nastroje, niedobór może wystąpić już przy okazji najbliższego rankingu, czyli w marcu 2009 r.

dr Tomasz Miziołek, Uniwersytet Łódzki, Katedra Międzynarodowych Stosunków Gospodarczych

Minimalna wymagana stopa zwrotu OFE

Stopa zwrotu niższa o połowę od średniej ważonej stopy zwrotu wszystkich OFE, lub o 4 punkty procentowe, w zależności od tego, która z tych wielkości jest niższa (zarówno średnia ważona, jak i minimalna wymagana stopa zwrotu, obejmują ostatnie 36 miesięcy i są podawane do publicznej wiadomości przez KNF na koniec marca i września).

Emerytury nie są Ci obce? Dodaj komentarz!