Bessa zjada emerytury z OFE.

Odkładając co miesiąc 100 zł na przyszłą emeryturę, zgromadzilibyśmy na naszym koncie w OFE średnio 15,3 tys. zł. W ciągu ostatniego roku przez spadki na giełdzie wyparowało z niego prawie 400 zł.

Sprawdziliśmy, ile mogliśmy zaoszczędzić w otwartych funduszach emerytalnych. Zakładając, że od sierpnia 1999 r., czyli początku reformy emerytalnej, wpłacalibyśmy 100 zł miesięcznie, to w maju tego roku na naszym koncie w najlepszym funduszu – ING – byłoby już 15,9 tys. zł (nasze wpłaty plus dochody z ich pomnażania). W najgorszym – Aegonie – 14,7 tys. zł. Różnica między nimi wynosi więc dzisiaj przeszło 8 proc.

Pieniędzy na naszym emerytalnym koncie byłoby więcej, gdyby nie dołująca od ubiegłorocznych wakacji giełda. Indeksy nad Wisłą w krótkim czasie traciły nawet kilkanaście procent. To musiało odbić się na wynikach inwestycyjnych funduszy emerytalnych, które średnio 33 zł z każdych powierzonych im 100 zł inwestują w akcje. W efekcie od końca maja ubiegłego roku z naszych kont wyparowało średnio 384 zł. Najbardziej po kieszeni dostali klienci Polsatu. Stan ich konta emerytalnego zmniejszył się aż o 1321 zł. Przedstawiciele Polsatu uspokajają. – Inwestycje każdego funduszu emerytalnego mają charakter długoterminowy i w takiej perspektywie należy je oceniać – mówi Wojciech Olszewski, dyrektor departamentu inwestycji PTE Polsat. Najlepiej przed giełdowymi spadkami wybronił się Skarbiec-Emerytura. Konta jego klientów zmniejszyły się od maja ubiegłego roku średnio o 103 zł.

Pieniędzy odłożylibyśmy więcej, gdyby nie wysokie opłaty, które co miesiąc pobierają od nas fundusze. Każdą naszą składkę uszczuplają o 7 proc. (chlubnym wyjątkiem jest Allianz, który bierze 4 proc.), czyli dokładnie tyle, ile wynosi ustawowy limit. To oznacza, że jeśli nasza składka wynosi np. 100 zł, to w rzeczywistości po odjęciu opłat odkładamy 93 zł, i to one są inwestowane. Potem jeszcze co miesiąc OFE pobierają opłatę za zarządzanie. W sumie w ubiegłym roku kosztowało to klientów funduszy ponad 1,7 mld zł. Z tego aż 668 mln zł to był czysty zysk towarzystw emerytalnych, właścicieli OFE.

Mimo że fundusze zarabiają tak dobrze, ani myślą obniżyć opłaty, bo na rynku nie ma konkurencji. Dlatego w kwietniu „Gazeta” rozpoczęła „Bój o wyższą emeryturę”. Nasze postulaty obniżenia prowizji OFE poparły najważniejsze siły polityczne – od Platformy Obywatelskiej, przez Prawo i Sprawiedliwość, aż po Sojusz Lewicy Demokratycznej. Dwie ostatnie partie złożyły już własne projekty ustaw obniżających prowizje pobierane przez OFE do 3,5 proc. od przyszłego roku. Wkrótce ma nimi zająć się Sejm.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Emerytury nie są Ci obce? Dodaj komentarz!